Kilim pelargonie

Stanisław Wyspiański Pelargonie – opowieści o kilimach

Stanisław Wyspiański był jedną z jaśniej świecących gwiazd panteonu Młodej Polski. Dramatopisarz, grafik, malarz, architekt, projektant mebli – tak o nim piszą. Ja dodam od siebie – polski prekursor kompleksowych projektów wnętrzarskich.

W 1904 roku został poproszony, przez przedstawicieli Stowarzyszenia Lekarskiego w Krakowie, o zaaranżowanie wnętrza sali obrad tegoż stowarzyszenia. Wyspiański podszedł do zagadnienia z rozmachem. Wykonał projekty nie tylko mebli, ale również tkanin i dekoracji na ścianach. Salę wypełnił mahoniowymi meblami, które pięknie kontrastowały z różowymi kilimami i fryzami pod sufitem.

Całość kompozycji była na tyle nowatorska, że rozpisywano się o niej w ówczesnych dziennikach. Szczególnie uwagę komentujących przyciągały kilimy z malarskim ujęciem kwitnących pelargonii. Motyw ten powtarzał się również na ścianach sali. W foyer artysta zaplanował bardziej stonowane kolory – kremy i beże. Nawiązując do tych barw, tła kilimów zdobiące ściany foyer też były beżowe .

Stanisław Wyspiański i kilimkarnia Antoniny Sikorskiej

Tak poważne zlecenie wymagało zaangażowania wybitnej kilimkarni do jego realizacji. Wyspiański nie miał wątpliwości, że tak skomplikowane zadanie może powierzyć wyłącznie kilimkarni pani Antoniny Sikorskiej z Czernichowa pod Krakowem. Artysta świetnie orientował się w niuansach pracy tkaczek, co zaowocowało stworzeniem nowatorskiego projektu, który był technicznie wykonalny. Efekt końcowy współpracy Wyspiańskiego z tkaczkami z Czernichowa widoczny jest na filmie.

W tym czasie pani Antonina Sikorska korzystała z sygnatury składającej się z jednej pionowej belki i trzech poprzecznych. Taka sygnatura widnieje w narożniku mojego kilimu. Kilimy z kilimkarni z Czernichowa były tkane na cienkich niciach lnianych, wyjątkowo cienko przędzoną wełną. Pozwalało to na stworzenie bardzo precyzyjnych w rysunku kilimów. Tkaniny powstające w późniejszych latach, w innych kilimkarniach nie były już tak cienkie.

Bezsprzecznie zadziwia nie tylko świetny stan techniczny tej antycznej tkaniny, ale również bardzo dobre zachowanie kolorów. Pelargonie były gwiazdą wystawy mojej kolekcji, pod tytułem ” Watki z historią”, która odbyła się w zeszłym roku w galerii Krużganek. Wielu odwiedzających było zaskoczonych, że ten „staruszek” tak dobrze się trzyma. Licznie odwiedzający moją wystawę miłośnicy zabytkowych kilimów potwierdzili, że zainteresowanie tą dziedziną polskiego rzemiosła stale wzrasta.

Kilimy z przełomu wieków czy okresu dwudziestolecia międzywojennego wymagają specjalistycznego podejścia i profesjonalnej opieki. Tylko naszej pracowni możecie powierzyć swoje cenne, rodzinne pamiątki z pełnym przekonaniem, że trafią w dobre ręce.